W rozmowie z „Forsalem” prezes PKP Polskich Linii Kolejowych Piotr Wyborski nazwał to najważniejszą zmianą lata. Pierwsze kursy na odcinku Śniadowo – Łomża połączą miasto z Białymstokiem i Olsztynem. Bezpośrednich pociągów do Warszawy w tym roku jednak nie będzie. Trwa jeszcze remont odcinka Wyszków – Ostrów Mazowiecka, a po jego zakończeniu, w przyszłym roku, Łomża ma dostać połączenie ze stolicą.
Od czerwca pociągi pojadą też z Nowego Sącza do Marcinkowic. To pierwszy gotowy fragment budowanej linii Podłęże – Piekiełko, jednej z największych inwestycji kolejowych ostatnich lat, wartej ok. 17 mld zł. W przyszłym roku pociągi mają dojechać do Limanowej, a cała linia ma zostać otwarta w 2030 roku. Wtedy z Krakowa do Zakopanego pojedziemy w ok. 90 minut, a do Nowego Sącza w ok. godziny. Docelowo trasa ma prowadzić dalej, na Słowację. Na Kaszubach po latach przerwy wracają pociągi na odcinek Kartuzy – Somonino. To część modernizacji linii z Bydgoszczy przez Kościerzynę do Gdyni, która ma się zakończyć do 2030 roku.
Szybciej robi się też na istniejących trasach. Wiceminister infrastruktury Piotr Malepszak zapowiada, że w letnim rozkładzie po raz pierwszy ponad 5 tys. km torów pozwoli na jazdę z prędkością 160 km/h. W 2027 roku ma ich być 6 tys. km.
Po wakacjach kilkanaście minut szybciej
Najwięcej zmian przyniesie jednak druga połowa roku. PLK kończą wtedy projekty z Krajowego Planu Odbudowy warte łącznie 11 mld zł. Większość prac ma się zakończyć do sierpnia. Potem kolejarze będą stopniowo podnosić prędkości, aż do grudniowej zmiany rozkładu.
– Efektem, który będzie najbardziej dostrzegalny dla pasażerów, będzie skrócenie czasu jazdy na kilku ważnych ciągach komunikacyjnych, m.in. Wrocław – Zielona Góra – Szczecin (Nadodrzanka, linia kolejowa nr 273), Szczecin – Świnoujście czy Koluszki – Częstochowa i dalej w kierunku Opola – zapowiada Piotr Wyborski.
Na niektórych liniach podróż ma się skrócić nawet o kilkanaście minut.
Komentarze (0)
Komentowanie tego artykułu zostało zamknięte.