Ogień na pokładzie Ryanaira. Zapalił się powerbank pasażera

W samolocie Ryanaira lecącym z Brukseli-Charleroi do Lizbony zapalił się powerbank jednego z pasażerów. Po wylądowaniu maszyna zatrzymała się na kilka minut na pasie. Załoga sama opanowała sytuację, a samolot nie poleci, dopóki nie zostanie naprawiony.

Ogień na pokładzie Ryanaira. Zapalił się powerbank pasażera

Do zdarzenia doszło w niedzielę 1 listopada ok. 9:04. Boeing 737-800 (rejestracja 9H-QFB), lecący jako rejs FR3610, wylądował na lizbońskim lotnisku Humberto Delgado, ale z powodu pożaru w bagażu podręcznym jednego z pasażerów zatrzymał się na pasie 02.

Służby ratunkowe lotniska były w gotowości, ale nie musiały interweniować, bo załoga poradziła sobie na pokładzie. Potem maszyna o własnych siłach pojechała na stanowisko postojowe.

Ogień uszkodził podłogę w kabinie i fotel przed miejscem, w którym zaczął się pożar. Według portugalskich mediów nikt nie został ranny.

Powerbanki coraz częściej na celowniku

Reklama

To kolejny w ostatnich tygodniach przypadek pożaru powerbanku w samolocie lecącym do Lizbony. Pod koniec września samolot Lufthansy z Frankfurtu musiał awaryjnie lądować w Lyonie, gdy powerbank pasażera zaczął się palić przy fotelu. Załoga włożyła dymiące urządzenie do specjalnej torby na płonące baterie litowe. Wtedy również nikomu nic się nie stało.

Baterie litowe w powerbankach mogą się przegrzać i zapalić, zwłaszcza gdy są uszkodzone albo gdy się je ładuje. Dlatego powerbanków nie wolno nadawać w bagażu rejestrowanym, tylko trzeba je zabrać do kabiny. Wiele linii lotniczych zaostrza też zasady korzystania z nich w czasie lotu. Przed podróżą warto sprawdzić regulamin swojego przewoźnika.

Źródło: Aviação TV
Dodaj Zbiorowy.info do preferowanych źródeł w Google Nasze artykuły będą częściej pojawiać się w Twoich wynikach wyszukiwania.
Dodaj w Google
Reklama

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Najnowsze z: Wiadomości

Więcej