Konflikt zbrojny na Bliskim Wschodzie uderza w europejski rynek lotniczy. Dynamiczny wzrost cen paliwa oraz obawy o ciągłość dostaw zmuszają przewoźników do rewizji siatek połączeń, a pasażerów — do przygotowania się na droższe bilety i odwołane loty.
Skok cen paliwa i kurczące się zapasy
Bezpośrednim źródłem kryzysu jest blokada cieśniny Ormuz – kluczowego szlaku transportu ropy naftowej – oraz wojna w Iranie. Według danych agencji Reutera baryłka paliwa lotniczego podrożała w ostatnich tygodniach z 85–90 dolarów do 150–200 dolarów. Sytuację dodatkowo komplikują ograniczone rezerwy: Międzynarodowa Agencja Energetyczna szacuje, że europejskie zapasy paliwa lotniczego mogą wystarczyć na około sześć tygodni.
Cięcia u największych przewoźników
Europejskie linie lotnicze już reagują na nową rzeczywistość kosztową. Lufthansa poinformowała o odwołaniu 20 tysięcy połączeń krótkodystansowych do października – decyzja ta ma pozwolić zaoszczędzić paliwo. Air France-KLM zdecydował się przełożyć rosnące koszty bezpośrednio na pasażerów, podnosząc ceny biletów w klasie ekonomicznej o 50 euro w obie strony. Ograniczenia liczby lotów wprowadzają również KLM i SAS.
LOT stawia na optymalizację, nie na podwyżki
Polski narodowy przewoźnik obrał inną strategię niż część zachodnich konkurentów. Zamiast podnosić ceny, skupia się na zmianach operacyjnych.
– Spółka prowadzi działania hedgingowe, jednak przy tak dynamicznych zmianach rynkowych nie są one w stanie w pełni zneutralizować presji kosztowej. Dostrzegamy ograniczone możliwości przełożenia tych wzrostów na ceny biletów – dlatego koncentrujemy się na optymalizacji operacyjnej, dostosowując kształt siatki połączeń do nowych realiów – poinformowało biuro prasowe LOT-u.
Przewoźnik deklaruje bieżące monitorowanie sytuacji geopolitycznej i elastyczne zarządzanie flotą, kierowaną tam, gdzie możliwe jest utrzymanie stabilnych operacji. Spółka zwraca uwagę, że zużycie paliwa zależy bezpośrednio od liczby rejsów, długości tras oraz struktury floty.
„W ujęciu ogólnym można wskazać, że jest to wolumen rzędu dziesiątek do setek tysięcy ton miesięcznie, przy czym szczegółowe dane w tym zakresie stanowią informację handlową spółki” – napisało biuro prasowe. Jak dodaje przewoźnik, branża posługuje się wskaźnikiem zużycia paliwa na pasażerokilometr: „Orientacyjnie, dla nowoczesnych samolotów pasażerskich, zużycie wynosi do ok. 5 litrów paliwa na pasażera na 100 km”.
Polski rynek bez sygnałów niedoboru
Mimo napięć geopolitycznych krajowy rynek paliw lotniczych pozostaje stabilny. Orlen, główny dostawca tego surowca w Polsce, zapewnia o realizacji dostaw zgodnie z umowami i nie widzi zagrożeń dla ciągłości zaopatrzenia. Istotnym czynnikiem jest tu infrastruktura – dostawy opierają się głównie na systemach rurociągowych i nie zależą od tranzytu przez cieśninę Ormuz.
Za tankowanie i magazynowanie paliw w jedenastu strategicznych portach lotniczych w Polsce – m.in. w Warszawie, Krakowie, Gdańsku, Katowicach i Poznaniu – odpowiada Orlen Aviation.
Na wypadek pogorszenia sytuacji przygotowuje się również Bruksela. Komisja Europejska zapowiedziała analizę zaopatrzenia i zapasów paliw transportowych w Europie oraz opracowanie wytycznych postępowania na wypadek niedoborów.

