Zanieczyszczenie środowiska a rozwój transportu zbiorowego

Czy można połączyć rozwój transportu publicznego z urzeczywistnianiem celów polityki klimatycznej w Unii Europejskiej? Do tej pory w Polsce rozwój komunikacji zbiorowej był promowany pod egidą wyrównania szans dla mieszkańców wsi i mniejszych miast. Jak pokazują doświadczenia polityczne zza Odry, więcej pociągów i autobusów, jest również pomocne w ochronie środowiska. Jeszcze w marcu tego roku rząd Niemiec powołał do życia komisję odpowiedzialną za realizację planu klimatycznego 2030 pod nazwą Gabinet Klimatyczny. Jego członkowie zaprezentowali w zeszłym tygodniu główne punkty działania zmierzające do realizacji celów zmniejszenia emisji CO2, kilka z nich dotyczy właśnie branży transportowej.

Transport zbiorowy często nie jest żadną alternatywą

Jednym z pierwszych punktów jest propozycja podwyższenia stawki kilometrowej za dojazdy do pracy, która jest uwzględniania w zeznaniu podatkowym. W Niemczech każdy pracujący może odliczyć od podatku koszty dojazdu do pracy. W przypadku jazdy własnym samochodem jest to obecnie 30 centów za każdy kilometr. Według nowych założeń od 21 kilometru będzie to 35 centów. Sami autorzy projektu przyznają: „Dojeżdżający do pracy, (…) szczególnie na terenach wiejskich często (…) nie mają do dyspozycji szeroko rozbudowanej sieci transportu zbiorowego (…).”

Cel: podniesienie atrakcyjności komuniacji zbiorowej

Tak jak rząd PiS pragnął dofinansować PKSy kwotą 300 mln zł, tak rząd Niemiec planuje od roku 2021 wydawać rocznie jeden miliard euro na zwiększenie atrakcyjności komunikacji zbiorowej o zasięgu do 50 km (w Niemczech powyżej 50 km mowa jest o transporcie dalekobieżnym). Od roku 2025 wydatki te mają zostać podwojone. Szczególnie wspierana ma być modernizacja floty autobusowej, zastępowanie starych diesli silnikami wodorowymi, elektrycznymi oraz na biogaz. Kolej jako cały organizm transportowy otrzyma do roku 2030 86 mld euro, przyczym mają to być pieniądze wydane na poprawę i rozbudowę infrastruktury. Za cel przyjęto wprowadzenie cyklicznego rozkładu jazdy dla całego państwa. Rząd federalny zadeklarował wsparcie Kolei Niemieckich (Deutsche Bahn) kwotą 1 mld euro rocznie, które mają być inwestowane w rozbudowę systemu kolejowego w kraju. Dodatkową pomocą przy obniżeniu emicji CO2 mają być rozwiązania wykorzystujące sztuczną inteligencję oraz automatyzację. Tutaj jednak obyło się bez jakichkolwiek konkretów.

Rząd Niemiec postanowił także pomajstrować przy polityce taryfowej przewoźników pasażerskich. Od przyszłego roku podatek na bilety pociągów dalekobieżnych zostanie obniżony z 19% na zaledwie 7%. Jest to aż 12 punktów procentowych mniej. Koleje Niemieckie już zapowiedziały, że obniżkę przełożą na klientów. Oczywiście, w Berlinie nie siedzi święty Mikołaj. Równocześnie wzrosną dodatkowe opłaty dla firm lotniczych, tak aby kolej stała się tańsza niż lot samlotoem (do tej pory dość często było na odwrót). Dodatkowo władze w Berlinie zobowiązały się wesprzeć kolejnych 10 projektów pilotażowych podobnych do biletu rocznego za 365 euro lub ogółem obniżenia cen biletów. Działa to na zasadzie bezpośredniego dofinansowania z budżetu centralnego.

Tiry na… wodór

Także przewozy kolejowe na kolei mają doczekać się lepszych czasów. Niestety, sformułowania w programie są tak ogólne, że właściwie trudno cokolwiek więcej o tym napisać. Trochę więcej szczegół znadjuje się na temat CO2-oszczędnych tirów. Celem jest, aby do roku 2030 roku jedna trzecia transportu towarowego na drogach była przewożona przez pojazdy o napędzie elektrycznym lub korzystające z paliw opartych o prąd. Aby zachęcić przedsiębiorców do zmian, zmodernizowany zostanie system opłat drogowych, takby aby bardziej ekologiczne pojazdy wymagały niższych opłat. Biorąc pod uwagę, że sporo polskich firm spedycyjnych działa także na terenie Niemiec, punkt ten może nieść pewne konsekwencje dla naszego rodzimego rynku transportowego.

Rząd otwarty na nowe propozycje

Program krótko po jego opublikowania spotkał się z szeroką falą krytyki i został określony jako niewystarczający do osiągnięcia wyznaczonych celów redukcyjnych. Słabe strony programu dotyczą głównie innych punktów niż te wyżej omówione. Przedstawiciele rządu federalnego już zgłosili swoją gotowość na rozmowy o potrzebach zmian w programie. Należy także zwrócić uwagę, iż zgodnie z zapowiedziami rządowymi, opublikowane plany zostaną wkrótce wzmocnione o konkretne wyliczenia.

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.