Ostre cięcie kolei w Bieszczadach! Znamy przyczyny

.Oferta kolei w południowo – wschodniej części województwa podkarpackiego od lat nie należała do rozbudowanych i szczególnie atrakcyjnych dla pasażerów. Od grudnia 2019 roku rozkład jazdy pociągów regionalnych zostanie jednak okrojony do poziomu symbolicznego. Czy pomimo rewitalizacji części linii kolejowych zbliża się koniec przewozów pasażerskich w Bieszczadach?

Ostre cięcie połączeń regionalnych

W obecnym rozkładzie jazdy 2018/2019 W Bieszczadach od poniedziałku do czwartku i w soboty funkcjonuje 5 par połączeń regionalnych, obsługiwanych przez Przewozy Regionalne: 1 para w relacji Zagórz – Komańcza, 2 pary w relacji Sanok – Komańcza oraz 2 pary pociągów w relacji Jasło – Zagórz. Piątkowa oferta rozszerzona jest o pociąg relacji Rzeszów Główny – Komańcza oraz Komańcza – Jasło. W niedziele kursują tylko 2 pociągi: jeden w relacji Jasło – Komańcza oraz jeden w relacji Komańcza – Rzeszów Główny. Dodatkowo codziennie uruchamiana jest jedna para połączeń dalekobieżnych w relacji łączonej Gdynia – Zagórz (z przesiadką w Sędziszowie Małopolskim), obsługiwanych na odcinku Sędziszów Małopolski – Zagórz przez SKPL. Jest to przewoźnik będący podwykonawcą narodowego przewoźnika PKP Intercity na wspomnianym odcinku.

W rozkładzie jazdy 2019/2020 zostanie dwukrotnie zwiększona liczba połączeń dalekobieżnych. PKP Intercity uruchomi samodzielnie 2 pary połączeń: jedną z Zagórza do Lublina, a drugą z Zagórza do Stróż, gdzie nastąpi łączenie z pociągiem do Krakowa i Wrocławia. Na tym jednak kończą się pozytywne informacje. Oferta Przewozów Regionalnych w nowym rozkładzie jazdy ulega niemal całkowitej likwidacji. Z wszystkich wymienionych w poprzednim akapicie pociągów pozostaje jedynie jedna para pociągów kursująca wyłącznie od poniedziałku do piątku oprócz świąt. Całkowitej likwidacji ulegają wszystkie połączenia do Komańczy, a także weekendowy pociąg „Bieszczadzki Żaczek” umożliwiający studentom w piątki powrót z Rzeszowa do domów, a także powrót do Rzeszowa w niedziele.

SKPL kończy działalność w Bieszczadach

Nowy rozkład jazdy 2019/2020 to także koniec przewoźnika SKPL w Bieszczadach, który dotychczas realizował usługę podwykonawstwa dla PKP Intercity. – Obowiązująca aktualnie umowa pomiędzy PKP Intercity S.A., a SKPL Cargo Sp. z o.o. dotycząca podwykonawstwa usług przewozowych została zawarta na okres od 9 grudnia 2018 do 14 grudnia 2019. Z informacji, jakimi obecnie dysponujemy wynika, że ta forma realizacji przewozów nie zostanie przeniesiona na nowy rozkład jazdy. Oznacza to, że po wygaśnięciu obecnego porozumienia świadczone przez nas przewozy zostaną zaprzestane, a obsługę połączeń do Zagórza przejmie PKP Intercity – informuje w rozmowie z serwisem z Albert Mikołajczyk z SKPL.

Przewoźnik nie będzie wykonywał już kursów regionalnych, choć realizował taki typ przewozów jeszcze w 2018 roku. W 2019 roku Urząd Marszałkowski Województwa Podkarpackiego powierzył jednak obsługę całości połączeń Przewozom Regionalnym, które miały poważne problemy z zapewnieniem sprawnego taboru. W trakcie trwania obecnego rozkładu jazdy przewoźnik wielokrotnie zastępował kursy pociągów autobusami, o czym niejednokrotnie informowały zarówno branżowe jak i lokalne media. Odwoływanie pociągów i zastępowanie ich autobusami powodowało utrudnienia w podróży i uniemożliwiało m.in. przewóz rowerów.

Sam transport kolejowy w Bieszczadach dzięki tego typu sytuacjom przestał być postrzegany jako pewny środek transportu, co zniechęca do jego wyboru. Mimo częstych problemów z zapewnieniem sprawnego taboru Urząd Marszałkowski Województwa Podkarpackiego ani razu nie zawrócił się do stacjonującego w Zagórzu przewoźnika SKPL, dysponującego sprawnym taborem kolejowym, o pomoc w obsłudze odwoływanych połączeń kolejowych.

Wygaszanie popytu?

Mimo obecności w regionie przewoźnika gotowego do obsługi połączeń organizator przewozów nie podjął jednak próby zwiększenia stabilności transportu w regionie i ogłoszenia przetargu na obsługę połączeń kolejowych.

– Urząd Marszałkowski Województwa Podkarpackiego pełniący rolę organizatora przewozów na swoim terenie nie widzi potrzeby zapewnienia sprawnego transportu poprzez dopuszczenie kolejnego przewoźnika czy choćby pozyskania dodatkowych pojazdów pozwalających na realizację zamówionego rozkładu jazdy po torach. Z informacji, jakie i do nas dotarły wynika, że od nowego rozkładu jazdy tzw. „siatka połączeń” w południowej części regionu zostanie drastycznie ograniczona. Przyglądamy się temu procesowi ze zdumieniem, ale widać, że organizator zadziałał tu stosując metodę: jest pociąg – jest problem; nie ma pociągu – nie ma problemu. Takie działania w naszej ocenie wpisują się idealnie w tendencję wygaszania popytu i marginalizowania konkretnych regionów – komentuje Albert Mikołajczyk.

Połączeń komercyjnych nie będzie

Część czytelników z pewnością zastanawia się dlaczego SKPL nie uruchomi połączeń na zasadach komercyjnych. Uruchomienie tego typu pociągów nie jest jednak prostym zagadnieniem. – Obecna sytuacja prawna nie pozwala nam na samodzielne prowadzenie przewozów niebędących służbą publiczną (chodzi pociągi zamówione przez właściwego organizatora) jeśli nie uzyskamy otwartego dostępu przydzielanego przez Prezesa Urzędu Transportu Kolejowego działającego w tym zakresie w porozumieniu właściwymi organizatorami, przewoźnikami i zarządcą infrastruktury. Oznacza to w praktyce, że każdy taki przypadek musi być przebadany czy nie zaburzy tzw. „równowagi ekonomicznej” zarówno po stronie organizatora, jak i przewoźnika wykonującego przewozy mające charakter służby publicznej. Ponadto przewozy w pewnych regionach cechujących się niezwykle niskimi potokami podróżnych spowodowanymi wieloletnimi zaniedbaniami w zakresie zarówno ustalonego rozkładu jazdy, jak i sposobu wykonywania oferty nie będą się w takiej sytuacji bilansować. Oznacza to, że w praktyce musielibyśmy dokładać do interesu wyręczając tym samym organizatora, który z mocy ustawy powinien zadbać o właściwe działanie transportu na swoim terenie – tłumaczy Albert Mikołajczyk.

Wobec braku perspektyw na prowadzenie dalszej działalności SKPL wycofuje się całkowicie z rejonu Bieszczad. Nie oznacza to jednak, że przewoźnik całkiem zawiesza swoją działalność – Tabor stacjonujący w Zagórzu zostanie docelowo przelokowany do obsługi projektów, nad którymi obecnie intensywnie pracujemy. Jednak z uwagi na brak transparentności przy zawieraniu kontraktów z dotychczasowymi przewoźnikami nie zamierzamy zdradzać szczegółów dopóki nie uzyskamy od zainteresowanych samorządów umów na piśmie – informuje Albert Mikołajczyk

Urząd Marszałkowski: pociągi zastąpiły autobusy

Urząd Marszałkowski Województwa Podkarpackiego obszernie komentuje swoje stanowisko w sprawie oferty pasażerskich przewozów kolejowych w południowo – wschodniej części województwa. W 2018 roku, po zakończeniu przez PKP PLK S.A. prac modernizacyjnych przywrócono kolejowe przewozy pasażerskie również w rejonie Zagórza – Komańczy/ Łupkowa. Uruchomienie nowych kursów pociągów na zlecenie Urzędu Marszałkowskiego nie było podyktowane chęcią stworzenia alternatywy dla transportu autobusowego. Urzędnicy uruchomili połączenie ponieważ  z terenu Bieszczad wycofała się autobusowa Arriva.

– Mogło wówczas skutkować powstaniem wykluczenia transportowego dla mieszkańców tych terenów. Decyzja o wznowieniu przewozów kolejowych na tym obszarze była podjęta przy świadomości, że będzie niska frekwencja. Miejscowości są położone z dala od linii kolejowej, gęstość zaludnienia tych terenów jest bardzo niska, poza tym zapotrzebowanie na przewozy publiczne jest niewielkie, stąd też wspomniana decyzja Arrivy o wycofaniu się z tego terenu oraz w konsekwencji brak zadziałania praw wolnego rynku, które powinny niezwłocznie przejawić się w zagospodarowaniu przez drobnych – lokalnych przewoźników autobusowych linii komunikacyjnych pozostawionych przez Arrivę. Samorząd Województwa Podkarpackiego podejmując decyzję o uruchomieniu połączeń kolejowych w Bieszczadach traktował je jako działania przejściowe do czasu uruchomienia połączeń drogowych przez Samorządy Lokalne bądź Karpackiej Kolei Euroregionalnej przez Powiat Sanocki, który do dnia dzisiejszego podtrzymuje chęć bycia organizatorem połączeń kolejowych w rejonie Bieszczad i może w tym działaniu liczyć na wsparcie Województwa Podkarpackiego – tłumaczy decyzję samorządowców Monika Konopka z biura prasowego Urzędu Marszałkowskiego Województwa Podkarpackiego.

Zerowa frekwencja?

Z przesłanym do nas uzasadnieniu Biuro Prasowe wskazało trzy przyczyny cięć w rozkładzie jazdy:

  • przewidywany wzrost kosztów przewozów spowodowanych czynnikami niezależnymi od Województwa oraz Przewoźnika, dla których brak jest pokrycia środkami w Budżecie Województwa,
  • ograniczenie liczby czynnego taboru spalinowego, z powodu przypadających w 2020 roku obowiązkowych napraw okresowych,
  • niska – bądź prawie zerowa frekwencja w niektórych pociągach.
Podkarpacki SA103-001 / Fot. Travelarz/CC BY-SA 3.0

Pociągi wrócą pod pewnymi warunkami

Urzędnicy podkreślają w rozmowie z nami, że nie nastąpiła całkowita likwidacja pociągów w Bieszczadach. Część obecnej oferty na południu regionu, w tym większość oferty na linii 108 oraz realizacja wakacyjnych transgranicznych kursów Rzeszów – Medzilaborce została utrzymana.

Jak zapewnia Monika Konopka, zlikwidowane od grudnia kursy mogą być przywrócone jeżeli będzie możliwość pozyskania nowych źródeł finansowania tych pociągów i zaistnieje współpraca samorządów w zakresie organizowania przewozów drogowych – prostopadłych do linii kolejowych umożliwiających dowóz mieszkańców z terenów bardziej odległych od linii kolejowych. – Ponadto w ramach współpracy  i promocji transportu publicznego liczymy, że lokalne samorządy włączą się w proces przejmowania oraz rewitalizacji dworców i przystanków kolejowych, których obecny stan techniczny często jest przeszkodą w korzystaniu z naszej oferty połączeń kolejowych – mówi nam Konopka.

Połączenie bez uzasadnienia?

Urząd zrezygnował z wielu połączeń, które nie cieszyły się zbyt dużym zainteresowaniem pasażerów. Zachował jednak jedną parą pociągów w relacji Zagórz – Jasło. Jakie jest zatem uzasadnienie uruchamiania jednej pary pociągów dziennie?

Potwierdza się, że nie ma żadnego uzasadnienia ekonomicznego do uruchomienia połączeń relacji Zagórz – Jasło. Szacowana frekwencja dla pociągów na odcinku od Sanoka do Zagórza wynosi od 0 do 3 pasażerów – mówi nam Monika Konopka z biura prasowego Urzędu Marszałkowskiego Województwa Podkarpackiego.

Dlaczego zatem pociągi pojadą ponad 60 km w jedną stronę dla maksymalnie 3 pasażerów. Urząd Marszałkowski tłumaczy to tylko i wyłącznie z uwarunkowaniami „technicznymi i organizacyjnymi”.

Aby był pociąg musi być PKS

Aby pociągi wróciły w Bieszczady w większej niż planowanej od grudnia ilości, muszą wrócić połączenia autobusowe. Oferowane przez rząd wsparcie finansowe na organizację publicznego transportu drogowego na terenach gmin i powiatów może być drogą do celu. Dzięki temu będzie możliwe połączenie przewozów kolejowych z przewozami drogowymi, a tym samym stworzenie intermodalnego modelu przewozów na terenie Bieszczad.

– Należy podkreślić, że decyzja o zawieszeniu kilku pociągów w nowym rozkładzie jazdy nie jest ostateczna, bowiem jak wspomniano powyżej finalny kształt funkcjonowania połączeń kolejowych, w tym na południu regionu, będzie zależny od pozyskania dodatkowych źródeł finansowania, zapewnienia zadowalającej frekwencji pasażerów, ponieważ uruchamiane pociągi powinny obsługiwać potoki podróżnych o znacznym natężeniu, pozostałe krótkie i nisko obłożone relacje pozostają do obsługi transportem drogowym – podsumowuje Konopka.

Współpraca: Krzysztof Kalkowski

4 Komentarze
  1. Maszyna mówi

    Marszałek województwa malopolskiego niech się przyjrzy rentowności pociągów na odcinku Nowy Sącz-Piwniczna-Nowy Sącz….ludzie to jest porażka! Pociągi się dubluja A frekfenca….czworo ludzi w składzie…łącznie z maszynistą i kierownikiem. Oj grube tysiaki w błoto!

    1. tralala mówi

      Tak? Wszystkie pociągi się dublują?
      To prawda, że są pociągi ze słabą frekwencją, ale są też z dobrą. Zapraszam na forum SSMK, tam są dane o frekwencji.

  2. tralala mówi

    „Miejscowości są położone z dala od linii kolejowej”
    Które? Czaszyn? Rzepedź? Mokre? Komańcza? A może te przy linii 108, czyli Krosno, Jedlicze, Tarnowiec, Sanok, Besko i wiele innych i z tego powodu pociągi woziły 0-3 pasażerów po świeżo wyremontowanej linii? Z kogo wy robicie idiotów? Takie pseudo-tłuamczenia to jest obrażanie zdrowego rozsądku!
    Urzędnicze rzeszowskie śpece – to rozkład jazdy waszej produkcji był dla nikogo i do niczego. Lokalne portale o tym informowały wielokrotnie. Dla kogo były np. pociągi Jasło-Targowiska?

    Poza tym, za takie cyrki z rozkładem marszałek Lubuski wlepił waszemu kochanemu betonowemu Polregio ponad milion złotych kary za poprzedni rok. A wy w rzeszówku? Nic, zero. Jesteście jedną kliką. Dla was pasażeroto jest kłopot. Dlatego wolicie wozić powietrze.

    „ograniczenie liczby czynnego taboru spalinowego, z powodu przypadających w 2020 roku obowiązkowych napraw okresowych,”
    W umowie zastrzega się konieczność posoadania taboru zastępczego. Inne województwa nie mają z tym problemów. Skoro sobie nie radzicie, to zrezygnujce ze stanowisk, bo się na nie po prostu nie nadajecie!

  3. Wojtek mówi

    Jeżeli pociąg ze stacji Sanok wyjeżdża o 14:50 to jak ludzie mają zdążyć na kurs w chwili kiedy kończą pracę o 15?
    To wygląda jakby celowo były godziny ustawione by był pretekst do likwidacji…

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.